poniedziałek, 3 lutego 2014

One more step

W prowadzenie bloga z recenzjami bawię się już od niepamiętnych czasów - kiedyś było to jeszcze na onecie, później zrobiłam duży krok naprzód i przeniosłam się na blogspot. Chwilę potem udało mi się nawiązać pierwszą współpracę z wydawnictwem, z czasem pojawiały się kolejne ciekawe propozycje współpracy. Teraz stwierdziłam, że pora na kolejny krok. :) Lada moment skończy się moja sesja zimowa i mam nadzieję, że wreszcie będę miała więcej czasu na regularne publikowanie pełnych postów (czyt. recenzji), ale póki co pomyślałam, że dobrą opcją na powiew świeżości i rozruszanie trochę tego mojego małego miejsca w sieci będzie założenie facebookowego fanpage'a, na którym częściej będę mogła dzielić się z Wami szybkimi refleksjami czy po prostu dam Wam znać, że nowy post zamieszkał już na blogu. 



https://www.facebook.com/reviewsbylittleveronica

Serdecznie was zapraszam :)

piątek, 31 stycznia 2014

Noworoczne propozycje

Rok 2013 był chyba najgorszym, jaki pamiętam, jeśli chodzi o moje czytelnicze doświadczenia - nie ze względu na to, że książki, po które sięgałam, były do niczego, ale po prostu dlatego, że miałam stanowczo zbyt mało czasu na czytanie. Lista lektur, które musiałam przeczytać na studia, zdawała się ciągnąć w nieskończoność i wymagała czytania mniej więcej 3 książek w oryginale tygodniowo. Kiedy dołoży się do tego naukę na inne przedmioty, dorywczą pracę i szczątkowe życie towarzyskie (o śnie nie wspominając), na czytanie czegokolwiek dla przyjemności raczej nie zostaje już dużo czasu. Ba, często nie ma go w ogóle, a i obowiązkowe pozycje kończą rzucone na półkę, przeczytane - przy dobrych wiatrach - do połowy. Mam przed sobą wyjątkowo długą listę książek, które czekają na doczytanie. Ale korzystając z okazji, że wraz z końcem semestru zimowego kończą się obie moje literatury (brytyjska i amerykańska), nie mogłam się powstrzymać od sięgnięcia po jakikolwiek tytuł, którego przeczytanie nie byłoby mi narzucone z góry. I tak właśnie zaczęłam znów czytać "Inferno" Dana Browna, które na dobrą sprawę rozpoczęłam już przed Bożym Narodzeniem, ale... tak jakoś wyszło, że musiałam zrobić sobie dłuższą przerwę, żeby nie doczekać się jeszcze większych zaległości na uczelni. Ale, ku mojej wielkiej radości, jeszcze tylko przebrnę przez sesję i mogę czytać to, na co tylko mam ochotę! :) 

Oto moje książkowe plany na najbliższą przyszłość:


1. "Skłócona z życiem" - biografia Marylin Monroe. Prawdziwa cegła, ale mam nadzieję, że okaże się ciekawa. Zdobycz biblioteczna.
2. "Inferno" - jestem w połowie, czyta się sympatycznie, taka lekka rzecz do poczytania w pociągu. Zakup własny.
3. "Zabójczy księżyc" - odrobina fantastyki, czyli mały powiew świeżości w mojej kolekcji książek. Egzemplarz recenzencki.
4. "Sezon burz" - czyli przygód mojego ukochanego Wiedźmina Geralta ciąg dalszy. Nie mogę się doczekać! Zakup własny.

niedziela, 22 grudnia 2013

Święta według książkoholika



Jakiś czas temu Esa na swoim blogu opublikowała video z ciekawym TAGiem - "Święta według książkoholika". Jako że do Wigilii zostały tylko dwa dni, a wypadałoby wprowadzić na mojego bloga odrobinę świątecznego, zimowego klimatu, postanowiłam odpowiedzieć na pytania zadane przez Esę :)


1. Który bohater literacki mógłby zająć puste miejsce przy Twoim wigilijnym stole?

Sherlock Holmes, mój ulubieniec. Wyobrażacie sobie tego genialnego dziwaka wcinającego barszcz z uszkami? :)

2. Jaką książkę zamierzasz czytać podczas tegorocznych świąt Bożego Narodzenia?


"Inferno" Dana Browna. Odprężająca lektura, czyta się szybko. Czytanie książek w języku polskim to dla mnie obecnie naprawdę miła odmiana. A jeśli wystarczy mi czasu, to planuję zapoznać się bliżej z "Sezonem burz" Andrzeja Sapkowskiego.

3. Jaką książkę podarowałabyś najbliższej Twojemu sercu osobie?


Chyba jedną z powieści Jodi Picoult - ta pisarka świetnie ukazuje relacje międzyludzkie oraz to, co w życiu jest najważniejsze.

4. Najchętniej zjadłabyś kolację wigilijną przygotowaną przez którą bohaterkę/bohatera literackiego?


Może Lisbeth Salander? Ciekawe, czy na jej wigilijnym stole znalazłoby się coś więcej niż Billy's Pan Pizza i kanapki z pasztetem i ogórkiem. ;)

5. Jaką książkę chciałabyś dostać pod choinkę?


"Wołanie kukułki" J.K. Rowling albo "The Perks of Being a Wallflower" Stephena Chbosky'ego.

6. Jaką książkę o prawdziwie świątecznym klimacie mogłabyś polecić?


Standardowo - "Opowieść wigilijna" Dickensa. Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na zdjęcie i opis książki, która zdaje się idealnie wpasowywać w świąteczny klimat - "I heart Christmas" autorstwa Lindsey Kelk. Nie czytałam jej jednak, więc polecić nie mogę. W każdym razie myślę, że dobrze byłoby przygarnąć tę powiastkę i przeczytać ją sobie w trakcie kolejnych świąt dla podtrzymania klimatu. :) 

7. Z rodziną z której książki chciałabyś spędzić święta?


Oczywiście, że z Weasleyami z Harry'ego Pottera!

8. Co najbardziej lubisz w świętach?


Rodzinę przy jednym stole, pyszne potrawy i słodycze, odpakowywanie prezentów i obserwowanie reakcji obdarowywanych, przytulnie przyozdobiony dom, światełka na choince, zapachowe świeczki, mandarynki, pierniczki i kawę z cynamonem :)

9. Twój ulubiony świąteczny film to...


"Kevin sam w domu". Niezmiennie od lat.

10. Co typowo świątecznego towarzyszy Ci podczas czytania?

Kolorowe lampki rozwieszone w całym pokoju i ogromny kubek ciepłej, aromatycznej kawy w towarzystwie pierniczkowych przekąsek.


Kochani, chciałabym Wam życzyć rodzinnych, zdrowych, wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieję, że otrzymacie mnóstwo książkowych prezentów, spróbujecie samych pysznych dań i spędzicie tych kilka dni w prawdziwie wyjątkowej atmosferze. 

Do usłyszenia wkrótce!

czwartek, 5 grudnia 2013

Listopad z klasyką

Przed Wami druga odsłona nowego cyklu, czyli co ciekawego Littleveronica czytała w listopadzie. Niestety, na nic bardziej współczesnego nie starczyło mi czasu. :)

Literatura brytyjska

1. Portret artysty z czasów młodości (James Joyce) - Joyce'a niektórzy z was mogą kojarzyć z "Ulyssesem", kultowym i najbardziej znanym dziełem tego autora. "Portret" opowiada historię młodzieńczych lat Stephena Dedalusa, który później pojawia się także w "Ulyssesie". Akcja osadzona w XIX-wiecznym Dublinie. Żyjąc w niespokojnej Irlandii główny bohater próbuje uwolnić się od wpływu religii, polityki i tożsamości narodowej, by móc w pełni być i czuć się artystą. Choć to podobno najbardziej przystępne dzieło Joyce'a, powiedziałabym - dla wytrwałych.




2. Pani Dalloway (Virginia Woolf) - słynny strumień świadomości w jednym z najładniejszych wydań. Splecione historie inteligentnej, choć w dużej mierze niespełnionej kobiety i mężczyzny zmagającego się z demonami wojny, którą przeżył. Samobójstwo, krytyka społeczeństwa, subtelny wątek homoseksualny oraz aluzje feministyczne. Refleksyjny, dobrze napisany kawałek prozy.








Literatura amerykańska

1. Passing (Nella Larsen) - Jedna z największych niespodzianek w ciągu mojej przygody z literaturą amerykańską. Niepozorna rzecz, a naprawdę świetna i godna polecenia. Nie słyszałam wcześniej o autorce, przedstawicielce amerykańskiego harlem renaissance, jednak powieść, która wyszła spod jej pióra, jest jedną z najciekawszych, które czytałam w tym semestrze. Pokazuje, jak w rzekomo cywilizowanym świecie nadal dyskryminowani byli ludzie czarnoskórzy, jak bardzo czasem chcielibyśmy odciąć się od swoich własnych korzeni... Istnieje też interpretacja, według której "Passing" jest kolejną powieścią opowiadającej o miłości lesbijskiej. Nie do końca się z tym zgadzam. Minusem jest to, że nie sposób doszukać się polskiego przekładu tej powieści. A szkoda. Muszę kiedyś nad tym pomyśleć. ;)


2. Wielki Gatsby (Francis Scott Fitzgerald) - Chyba nie muszę przedstawiać wam Gatsby'ego? Lektura obowiązkowa. Piękna historia amerykańskiego snu, który nie zawsze kończy się dobrze, opowieść o poszukiwaniu siebie przez pryzmat drugiego człowieka, o przyjaźni i miłości, która całkowicie zaślepia. Pozycja obowiązkowa. Polecam też najnowszą ekranizację z Leonardem di Caprio, bardzo wierna.



3. Śmierć komiwojażera (Arthur Miller) - Kojarzycie tego sympatycznego mężczyznę w okularach, męża Marilyn Monroe? Tak, to właśnie Arthur Miller, jeden z najsłynniejszych amerykańskich dramatopisarzy. "Śmierć komiwojażera" to dramat, czyta się go więc szybko i sprawnie. Ciekawa rzecz. Lata 50., Ameryka. Ludzie próbują odciąć się od powojennej rzeczywistości, gonią za pieniądzem. Z jakim skutkiem? Myślę, że warto się tego dowiedzieć właśnie za sprawą twórczości Millera. Kolejny raz - polecam.



A w formie bonusu chciałabym powiedzieć Wam także o moich dwóch poetyckich objawieniach. Pierwszy z nich to Allen Ginsberg, przedstawiciel amerykańskich bitników, genialny poeta, autor kontrowersyjnego "Skowytu". Miałam wielką przyjemność czytać ten tekst w oryginale i przyznam, że jestem nim szczerze zachwycona i zafascynowana. Jeśli ktoś z Was ma możliwość, gorąco polecam! 
I saw the best minds of my generation destroyed by madness, starving hysterical naked;dragging themselves through the negro streets at dawn looking for an angry fix,
angelheaded hipsters burning for the ancient heavenly connection to the starry dynamo in the machinery of night,
who poverty and tatters and hollow-eyed and high sat up smoking in the supernatural darkness of cold-water flats floating across the tops of cities contemplating jazz... 

Druga perełka to natomiast Sylvia Plath - równie interesująca poetka. Jeśli śledzicie moje recenzje od dłuższego czasu, to pewnie wiecie już, jak bardzo fascynują mnie biografie samobójców. Właśnie... tak, zasugerowałam, że możecie spodziewać się w najbliższym czasie jakiejś opinii na temat powieści biograficznej o Sylvii Plath. A tymczasem, serdecznie polecam Wam jej twórczość!

"Umieranie 
 Jest sztuką tak jak wszystko.
 Jestem w niej mistrzem.

 Umiem robić to tak, że boli
 Że wydaje się diablo rzeczywiste
 Można by to nazwać powołaniem."

 Zapraszam Was do lektury! I wypatrujcie nowych opinii - wkrótce. :)

czwartek, 7 listopada 2013

Sneak peak, czyli czego się spodziewać w najbliższym czasie

W ramach małego powiewu świeżości pomiędzy kolejnymi powieściami z list światowej klasyki będę miała okazję zagłębić się w lekturze "Niewolnic władzy". Moje doświadczenia z reportażami są ubogie (dawno, dawno temu czytałam jedynie "W cieniu świętej księgi"), dlatego też z przyjemnością poszerzę swoje obycie w tej dziedzinie. ;) 

Skazane na burdel. Wstrząsający zbiór reportaży o handlu żywym towarem już 20 listopada w księgarniach

Handel żywym towarem jest drugim najbardziej dochodowym czarnym biznesem po narkotykach. „Niewolnice władzy” Lydii Cacho ujawniają bezlitosną machinę pornokracji. Drastyczne opisy, wyraziste bohaterki i bohaterzy reportaży, uniwersalne przykłady – to wszystko sprawia, że zbiór jest przejmującym manifestem w obronie wolności i sprawiedliwości.

Lydia Cacho to uznana i ceniona reportażystka oraz aktywistka społeczna walcząca
o prawa kobiet. Amnesty International nazwała ją ''najbardziej znaną dziennikarką śledczą i obrończynią praw kobiet w Meksyku''. Human Rights Wacht, Oxfam i UNESCO nagradzały ją za zaangażowane dziennikarstwo na rzecz praw człowieka.
Jej "Niewolnice władzy" to zbiór reportaży dokumentujący proceder handlu kobietami i zmuszanie ich do prostytucji. Książka odsłania kulisy pornobiznesu i jest krytyką milczącej zgody, a czasem nawet udziału władz państwowych w krzywdzie miliona kobiet. Autorka wyjaśnia, że współczesne niewolnictwo, w tym seksualne, opiera się bardziej na programowaniu niż przemocy. Ta występuje tylko na początku, potem następuje systematyczny proces uczenia się i przyzwyczajania, dzięki któremu dziewczyny stają się bezwolnymi automatami. Książka składa się z 12 reportaży, które stanowią solidne studium związków władzy i przemocy seksualnej. Bohaterki i bohaterowie reportaży ujawniają, że niezależnie od szerokości geograficznej i sytuacji polityczno-społecznej dramat kobiet bywa podobny.

Autorka „Niewolnic władzy” jest mistrzynią reportażu wcieleniowego, pomimo całego niebezpieczeństwa tej metody. Aby zdobyć materiał do książki podróżowała po całym świecie. Podczas wizyty w Japonii udawała zainteresowaną płatnym seksem turystkę. W Birmie obserwowała „pokazy mody”, które są w rzeczywistości targiem seksualnych niewolnic dla wojska. W Meksyku dokumentowała współpracę mafii i policji w okrutnym procederze handlu nieletnimi dziewczynkami. Książka to uniwersalna mapa współczesnego niewolnictwa,  poruszająca opowieść, która zainteresuje nie tylko czytelników literatury faktu i sensacji, ale każdego wrażliwego na sprawy społeczne.

„Jest wzorem dla każdego, kto chciałby zostać dziennikarzem” – tak przedmowę do książki zaczyna Roberto Saviano, znany niepokorny reportażysta. Lydia Cacho sama doświadczyła przemocy seksualnej. W 1999 roku została pobita i zgwałcona w publicznej toalecie na dworcu autobusowym. Dziennikowi ''El Tiempo'' powiedziała, że już wtedy miała podejrzenia, że była to ''kara'' za jej pracę. Nie poddała się – „życie nie kończy się wraz z gwałtem” – wyznała.

Autor: Lydia Cacho
Tytuł: „Niewolnice władzy”
Wydawnictwo: Muza S.A.
Przetłumaczyli: Katarzyna Kuś i Paweł Wolak
Stron: 352
ISBN: 978-83-7758-192-6

Cena detaliczna: 34,99 PLN
Premiera: 20.11.2013 

________________

A jak u Was wygląda sprawa z czytaniem literatury faktu? Moje wrażenia już wkrótce na blogu. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...